belka-gorna
Szlak kęckich muzeów
icon search Szukaj w serwisie
logotyp

Święta Wielkiej Nocy wg Ambrożego Grabowskiego

Avatar
Ambroży Grabowski i jego wspomnienia


Przed świętami Wielkiej Nocy przytaczamy obraz dawnych zwyczajów z Kęt i okolic, które przedstawia w swoich wspomnieniach Ambroży Grabowski.

Dawne zwyczaje ludowe, jak wyszły z używania, tak i pamięć o nich się zatraca. Z powodu, że dziś mamy Wielki Pątek (dnia 14 kwietnia r. 1854), powiem tu kilka słów o zwyczaju, który był zachowywany w miasteczku mojem rodzinnem w Kętach, księstwie oświęcimskiem , a pamiętam
go dobrze, bo mi się nieraz boleśnie uczuć dał. Rano dnia tego ojciec lub matka, którzy zwykle, gdy dzień zajaśniał, wstawali, a dzieci jeszcze zasypiały, zbrojni w brzozową ferułę udawali się kolejno do łóżek dziecinnych, a podnosząc pierzynkę lub inne nakrycie, osmagali mniej lub więcej boleśnie każde z dzieci, śpiewając przytem :
„Któryś cierpiał za nas rany, Chryste! zmiłuj się nad nami“...
— Ja , żem się wychowywał w dom u babki, Zofii z Marchwickich Florkiewiczowej, przeto pobożne to przypomnienie męki Pańskiej dopełniała na m nie rodzona ciotka, Wiktorya z Florkiewiczów- Serwanowa, a wtedy po pierwszem zacięciu zrywałem się i uciekałem z legowiska. Miłą mi jest pamięć twoja nieocenionej dobroci Wiktoryo... Po matce, tyś najbliższa czci i mojego przywiązania... tyś mię w chłopięcych latach ja k rodzona matka pielęgnowała aż dotąd, gdy mającego lat 14 los popchnął w świat szukać chleba i stanu.
 
Również wspomnę o innym zwyczaju wielko piątkowym, a mianowicie o topieniu bałwana. Ja sam bywałem nieraz czynnym aktorem przy tym obrzędzie. W Wielki Piątek obdzieraliśmy z najbliższej stodoły lub szopy snopek. Ten okryliśmy byle jakim łachmanem, szmatą i t. p. i wiązali na powrózku, a następnie zawlekli go bijąc kijami na cmentarz. Tego bałwana nazywaliśmy Judaszem. Jeden z chłopców wchodził na wieżę kościelną, i tego Judasza zrzucał z wieży na ziemię. Tam czekająca czereda chłopców, bijąc go kijami i prawie roztrzepawszy słomę na sieczkę, brała tę resztkę Judasza i topiła, zawlókłszy do najbliższej kałuży. Stamtąd powracaliśmy do furtki cmentarza kościoła farnego, i bili w niej kijami w dwie ławeczki, które się tam znajdowały. Stary kościelny, Witkowski, dostrzegłszy zamiaru, odpędzał nas batem, którym dziad psy z kościoła odganiał, i kazywał nam iść na wieżę ratuszową i stamtąd Judasza zrzucić, ale nam tego policyant Tobiarczyk (albo drugi Szymon) uczynić nie dawał; a wtedy jeszcze, to jest przed ogniem r. 1797, stał drewniany ratusz z wieżą i zegarem wpośród rynku miasteczka Kent, który doszczętnie spłonął. Może to był zabytek dawnego zwyczaju, w którym zamiast bożka przedstawiano Judasza.
Również w Wielki Piątek lub sobotę, znalazłszy gdzie na śmieciach stary garnek, rozmięszywaliśmy glinę z wodą; a chodząc po mieście zwoływaliśmy chłopców do ceremonii obwieszenia żuru,
jako potrawy, która codziennie używana już się wszystkim przejadła. — Gdy już znaczna zeszła
się gromadka, jeden najzwinniejszy obierał się do wieszania, a temu pospolicie przydano jakiegoś
gapia, który mu garnek z żurem miał w górę podać. Pierwszy właził na wyższe jakie miejsce,
a gdy mu drugi garnek podał, tedy ten polewał go z góry tą mieszaniną; z czego wszczynał się
hałas i śmiech niezmierny z gawrona i na tem się kończyła ceremonia wieszania żuru. Pamiętam
także, że chłopcy śpiewali zwykle przy tym:

Jedzie Jezus, jedzie (do Jerusalem) Zabierze nam żur i śledzie. Kiełbasy zostawi i pobłogosławi.


Zaś na Wielkanoc taką miewali chłopcy do rodziców swych oracyę:

Aleluja, tatusiu! Chrystus zmartwychwstaje. Dobywajcie kozika na święcone jaje.

Kozik był to prosty nóż kieszonkowy składany, który zwykle, jak ja pamiętam, kosztował gr. pol. 2. — Przypominam sobie, jak był szczęśliwy chłopak, który taki nożyk posiadał, i jak mu tego drudzy zazdrościli. (VIII, X I I , XLVIT).

Dyalogów wielkanocnych nie pamiętam; zanotuję tu tylko, że takowe dyalogi bywały jeszcze odgrywane w drugiej połowie przeszłego stulecia w gnieździe mojem rodzinnem ; o czem przypominam sobie z powieści ś. p. babki, Zofii Florkiewiczowej, która wymieniała jednego mieszczanina , z rzemiosła tkacza, czyli płóciennika, jako jednego aktora. Dyalog odbywał się w kościele miejscowym a ów tkacz udawał śmierć, która była w temże przedstawieniu czynną. Był zaś ubrany w płócienne odzienie, na którem przylepiony był papier biały z poprzecznemi kresam i czyli żebram i czarną farbą. Raz po ukończeniu przedstawienia wybiegł on w tym kostyumie na rynek a widząc tam konia góralskiego, uwiązanego przed domem, odwiązał go, w siadł nań i objeżdżał po miasteczku. Góral, wyszedłszy z gospody, nie znalazł konia, lecz dojrzał, jak śmierć na nim harce odbywa, podskoczył więc i konia pochwycił, a podniósłszy w górę nahajkę, zaczął nią śmierć okładać, która zaledwo zdążyła zeskoczyć ze szkapy i pieszo uciekała do dom u; co długi czas służyło za przedmiot śmiechu, a dla śmierci było pamiętnem.
 

Galeria zdjęć z tego miejsca

Zobacz również

Przystanek Kęty Podlesie
Przypominamy tekst p. Kazimierza Brzuski z XXV numery "Almanachu Kęckiego" poświęcony historii kolei w Kętach i stacji na Podlesiu.
Konfederacja barska i pierwszy rozbiór w Kętach
Dwieście pięćdziesiąt lat to wystarczająco dużo czasu, aby spojrzeć na wydarzenie z odpowiednim dystansem, a właśnie tyle czasu upłynęło od pierwszego rozbioru Polski. Jak przebiegały wydarzenia związane z Konfederacją Barską oraz rokiem 1772 w Kętach?
Kęccy rezerwiści. Wokół kompanii Obrony Narodowej „Kęty”
Mineły dwa tygodnie od premiery nowego "Almanachu Kęckiego" (XXVI/2022). Ci, którzy jeszcze do niego nie sięgnęli, zapewne mieli ważny powód. Aby przyspieszyć tę decyzję, publikujemy tekst Zbigniewa Kurnika, Kęccy rezerwiści. Wokół kompanii Obrony Narodowej „Kęty”.
Święta Wielkiej Nocy wg Ambrożego Grabowskiego
Przed świętami Wielkiej Nocy przytaczamy obraz dawnych zwyczajów z Kęt i okolic, które przedstawia w swoich wspomnieniach Ambroży Grabowski.
Życie i działalność Gabrieli z Brezów Wrotnowskiej
Na łamach „Almanachu Kęckiego”, w drugim numerze z 1998 roku, ukazał się artykuł Kazimierza Dziubka pt. Antoni Wrotnowski (1823-1900) i jego związki z Łękami. W przypadającą w tym roku 175. rocznicę zawarcia związku małżeńskiego z Gabrielą z domu Breza, warto także wspomnieć o żonie Antoniego Wrotnowskiego.
Świątobliwa Ludowika z Kęt
LUDOWIKA (Ludwika, Ludwina) z Kęt (1563-1623) – zapomniana kandydatka na ołtarze, franciszkańska tercjarka działająca w Rzymie. Jej życie jest bardzo słabo udokumentowane w źródłach historycznych. Najstarsza wzmianka o niej znajduje się w Monumenta Sarmatarum, dziele ks. Szymona Starowolskiego (1588-1656), kanonika krakowskiego, historyka i pisarza, wydanym w Krakowie w 1655 r.
Tajemnicza postać księdza Józefa Nodzyńskiego
Odnalezione w muzealnych zbiorach zdjęcie (sygn. MK/H/982) przedstawiające pożegnanie ks. Józefa Nodzyńskiego oraz dołączony do niego wydruk artykułu z ósmego numeru „Nowin Illustrowanych” z 1912 roku sprawiło, że zainteresowałam się tą postacią. Podpis pod wspomnianym zdjęciem w gazecie głosi: „Pożegnanie kapłana-obywatela: Sokoli i mieszczaństwo Kęt żegna na dworcu ks. Nodzyńskiego”.
Przywracanie pamięci… o grobach żołnierzy sprzed 1918 na cmentarzu komunalnym
Powodem sięgnięcia do tych dokumentów jest chęć zapisania dla pamięci nazwisk żołnierzy poległych i pochowanych w Kętach. Są wśród nich legioniści, są żołnierze armii austriackiej. Wszyscy znaleźli miejsce wiecznego spokoju na naszym cmentarzu – vis a vis grobów 324 żołnierzy radzieckich, z których ponad połowa jest nieznana z nazwiska i daty urodzenia.
Cztery wojny ppłk. Jacka Jury
Ten artykuł musiał powstać… Historia bowiem składa się z puzzli, z których próbujemy stworzyć obraz przeszłości. Staramy się w tej układance przynajmniej jak najdokładniej kompletować jej elementy. Przeciwnikiem jest czas. To on zaciera granice, rozmywa sprawy, które kiedyś wydawały się oczywiste, popycha w zapomnienie ludzi i ich czyny. A przecież pamięć to rzecz w tym wszystkim kluczowa...
Ambroży Grabowski o zwyczajach bożonarodzeniowych w Kętach
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia wracamy do Wspomnień Ambrożego Grabowskiego, który opisywał „zwyczaje bożonarodzeniowe w dawnych Kentach”.
Kontynuacja KANTHY... już 5 listopada
Kontynuacja przygód Jaczemira, wyrobnika z Kanthy, który popadł w niemałe tarapaty. Skierował nań wzrok sam Natan Rubenstein. Bezwzględny i wyrachowany czarnoksiężnik. Jar uciekając przed nim, poznaje urok Beskidów i nie tylko ich... Czy i Ty, Drogi Czytelniku, wybierzesz się wraz z nim w podróż? – Tak brzmi zapowiedź książki „Beskidy. W mrokach dziejów” Przemysława Samuela Gąsiorka. Premiera 5 grudnia, a poniżej wywiad z autorem, który ukazał się na kety.pl.
Rodzina Dusików z Łęk-Zasola
Rodzina Dusików z Łęk-Zasola – Julian, Katarzyna oraz ich córka Wanda – jest z jednej strony przykładem zwykłych ludzi, żyjących w niezwykłych czasach, z drugiej strony – przykładem bezprecedensowej zaradności, przedsiębiorczości, aktywności, a także przykładem ogromnego ducha i wartości moralnych. Ich życie przypadło na przełomowe momenty w historii Polski – doświadczyli wojny i pokoju w wielu aspektach.
Rok 1831 - Osiek, Kęty i okolica w czasie powstania listopadowego
Niespełna siedemnastoletnia Eugenia Larisch, najstarsza córka barona Karola Józefa, właściciela licznych majątków w Kętach i okolicy, lato 1831 roku spędziła w Bielsku. Gościła z najbliższymi w zamku swych krewnych Sułkowskich. Z dala od ukochanego Osieka, bo równocześnie z próbującymi dławić powstanie w Królestwie Polskim Rosjanami rozpędzała się epidemia cholery. Ojciec wywiózł tam rodzinę po tym, jak austriackie władze ogłosiły, że kordon wojskowy – dla zabezpieczenia Moraw i Śląska przed „morowym powietrzem” – zostanie przesunięty nad Sołę.
Śladami kęckiego neogotyku - z wizytą u Klarysek od Wieczystej Adoracji
9 czerwca 1880 r. ks. bp Albin Dunajewski wyraził zgodę na osiedlenie się sióstr kapucynek w Kętach. Był to drugi klasztor sióstr na ziemiach polskich, macierzysty właśnie zmagał się z niechęcią władz rosyjskich. Jeszcze w listopadzie tego samego roku hr. Jadwiga Husarzewska, kanoniczka sabaudzka nabyła parcelę od p. Heleny Jasińskiej o powierzchni pół morga. Na działce ulokowanej na obrzeżach miasta, w cichej i spokojnej okolicy, znajdował się budynek starej poczty z przyległym do niej małym domkiem. W 1881 r. rozpoczęto prace budowlane według projektu inż. B. Margowskiego z Poznania. Rozbudowano i wyremontowano istniejące już zabudowania, równocześnie dobudowując prostopadle do nich nowe parterowe skrzydło.
Głośny botanik - Ambroży Trausyl OFM (1809-1889)
Głośny botanik – tak o jednym ze swoich poprzedników pisał o. Maurycy Wilczyński, autor monografii Klasztór OO. Reformatów w Kętach. Urodzony w 1809 roku w Holicach koło Ołomuńca, Ambroży Trausyl OFM – znany także jako Pater Ambrosius aus Kenty – jest dziś postacią nieco zapomnianą, pozostającą w cieniu innego znanego kęczanina tamtego okresu, Eugeniusza Janoty.
Historia jednego sporu
Wykonywanie zawodu młynarza na przestrzeni dziejów nie było tylko i wyłącznie źródłem utrzymania, ciężkiej pracy czy też niezbędnym składnikiem krajobrazu wielu miejscowości – a związanym z przetwarzaniem zboża na mąkę czy kaszę. Na tle wykonywania tego zawodu dochodziło do częstych sporów pomiędzy młynarzami z innymi użytkownikami wód młynówki czy też osób, na których życie młynówka miała istotny wpływ (na przykład poprzez powodzie). Jednym z takich zatargów był spór pomiędzy dwoma Józefami Dusikami z Łęk oraz Józefem Lekkim z Bielan, jaki miał miejsce w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku.
Halerz oświęcimski – nasz średniowieczny grosz
Próżno dziś na naszych ziemiach szukać śladów średniowiecza, epoki w której Kęty powstały. Owszem zachował się układ urbanistyczny miasta, a z pobliskiej warowni Wołek w Kobiernicach w muzeum przechowywanych jest kilka eksponatów – głównie amunicja i broń z czasów świetności zamku książąt oświęcimskich. Jednak brak przeprowadzonych do tej pory badań archeologicznych nakazuje te wszystkie pamiątki z początków Kęt traktować z jeszcze większą uwagą. Jednym z takich przedmiotów jest halerz z księstwa oświęcimskiego wybity w stołecznej mennicy ok. 1445 r.
Ostatnia księżna cieszyńska w Kętach
Wiek XVII był okresem w dziejach Polski bardzo burzliwym i obfitującym w wiele dramatycznych wydarzeń. Historia tego trudnego, a zarazem bardzo ciekawego stulecia odcisnęła piętno także na losach naszego miasta. Jednak publikacje dotyczące dziejów Kęt w XVII wieku skupiają się głównie na wydarzeniach o charakterze lokalnym. Tymczasem wielka historia zawitała także do naszego miasteczka. Epizodem o ponadregionalnym charakterze był pobyt w Kętach ostatniej przedstawicielki dynastii piastowskiej na Śląsku Cieszyńskim, księżnej Elżbiety Lukrecji.
Krótka historia X Muzy w Kętach i okolicy
Na platformie Nerflix coraz większą popularnością cieszy się serial „Wielka woda”. Lokalne portale już podchwyciły, że w produkcji streamingowego giganta pojawiają Kęty. Są to Kęty fikcyjne, położone gdzieś w pobliżu Wrocławia, ale w opowieści o powodzi pobrzmiewają echa prawdziwych wydarzeń, jakie rozgrywały się nad Sołą w 1997 roku. Najnowszy serial skłonił mnie do tego, by spróbować spojrzeć na Kęty przez pryzmat historii małego i dużego ekranu...
Wrzesień 1939 roku w świetle kroniki Domu Sióstr Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego w Kętach
Niemal od samego początku swojego istnienia, siostry prowadziły kronikę, będącą niezwykle cennym źródłem historycznym. Znalazły się tam m. in. obszerne relacje opisujące kampanię wrześniową 1939 r. W kronice zawarto informacje dotyczące wkroczenia oddziałów Wehrmachtu do Kęt. Przy okazji scharakteryzowane zostały postawy, jakie reprezentowali żołnierze niemieccy na początku wojny. Lokalne źródło historyczne ukazało także szerszy kontekst całego konfliktu, wraz z sytuacją militarną na froncie.
W Święto Niepodległości - Pobyt Legionów w Kętach
W Kętach zamieszkał Józef Piłsudski. Przez pięć tygodni pobytu kwatera brygadiera wraz z kancelarią mieściły się w kamienicy przy kęckim rynku oznaczonej dziś numerem 27. W 1915 budynek ten należał do aptekarza Eustachego Sokalskiego, weterana powstania styczniowego.
Z Matejką w Kętach
Zaglądamy do archiwum almanachu i prezentujemy tekst Małgorzaty Buyko z 2009 roku.
Powstańcy styczniowi z Kęt i okolicy
Powstanie styczniowe było największym i najbardziej heroicznym zrywem narodowowyzwoleńczym Polaków w XIX w. Szacuje się, że od stycznia 1863 r. do jesieni 1864 r. mogło znaleźć się w powstańczych szeregach nawet około 200 tysięcy uczestników. Do walki przeciw potężnej armii rosyjskiej stacjonującej w Królestwie Polskim, liczącej ponad 100 tysięcy żołnierzy, stanęło zaledwie 6 tysięcy powstańców.

belka-dolna
go up